RSS
wtorek, 24 lutego 2009
po burzy
Po burzy zazwyczaj pieknie świeci słońce. Podobnie jest i u mnie. Ogromna burza rozpetana z malusiej chmurki, przerodziła się w upalny dzień. On skruszony, ja spragniona cielesności.

Dziś rano nie wytrzymałam. Błagałam wręcz żeby mnie zerżnął, żeby mnie pieprzył jak sukę. Bez litości i zachamowań.

Dochodzę do wniosku, że mam kureskie ciągoty. I dobrze mi z tym, chociaż to trochę śmieszne - monogamiczna dziwka.

Nie wytrzymał. Wziął wszystko co chciałam dać i czego sam pragnął. Było ostro, boleśnie, cieleśnie, bosko. Dzisiejszy sex przypominał walkę. Szarpaninę spragnionej dziwki z niewyżym, wyposzczonym mężczyzną. Pot spływał mu nawet z twerzy. Uwielbiam taki widok. Zmęczeni, zdyszani i szczęśliwi. Ze sobą źle, bez siebie jeszcze gorzej. Jestem uzależniona od mojego Męża. Bez niego ginę, z nim jestem boginią.
14:32, uwodziciel1
Link Komentarze (2) »
szczęściara
Wczoraj w pracy wywiązała się rozmowa na temat sexu. Właściwie jego częstotliwości i jakości w związku. Jedna z dziewczyn oznajmiła, że lubi ten sport i uprawia sex z mężem raz w tygodniu. Kurwa, dziki szał normalnie, w każdy czwartek o 21.30. Cóż za romantyzm. Jakie to spontaniczne. Rozłoży nogi i czeka.

Druga oswiadczyła, że ona nie potrzebuje sexu i że sex nie jest w życiu najważniejszy. próbowała nas przekonać, że bardzo kocha męża i że wystarcza jej tylko przytulenie. Najważniejszy nie jest, ale jest ważny. Po drugie jak można mówić że się kocha jakiegoś mężczyzne i nie chcieć się z nim kochać? Dla mnie to jest nie pojęte. Zresztą widząc zdjęcie jej męża, jestem pewna, że wyszła za niego dla pieniędzy - ona wyglada jak miss a on jak prosie.

Trzecia oznajmiła, że jej jest wszystko jedno, jak on chce to ona się tylko odwraca i wypina, żeby mógł się wyżyć, a ona idzie spać. Dziewczyny co z wami?

Po tej dyskusji, zaczęłam się zastanawiać, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z nimi? Ja po 11 latach pożądam swojego Pana bardziej niż kiedykolwiek.

Jak można ustalić sobie grafik na sex i twierdzi,że się lubi ten sport uprawiając go raz w tygodniu. Przecież to chore. A małżeństwo tylko dla korzyści materialnych, to już w ogóle masakra. Teraz już wiem czemu są wciąż nadufane. One poprostu są nieszczęśliwe.

Nie wiem czy jestem normalna czy nie ale napewno jestem szczęściara.
14:31, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
kocham
Dopiero co wrócił, a znów wyjechał. Na dzień dobry i dowidzenia było jedynie przytulenie. Moja głowa na jego owłosionej, szerokiej klatce. Bicie serca. Serce, które bije dla mnie. Ja wtulona, z jedną nogą zarzuconą na niego, jego ręka głaskająca mnie po boczku. I te delikatne pocałunki, w czoło, w nosek, czoło, nosek... Aż zasnęliśmy wtuleni w siebie. Niby nic, ale jak wymowne. Niby nic, a jedyne słowa, które się wtedy cisną na usta to KOCAM CIE. Tak ciężko, bez ciebie. Nawet jeśli jest to jeden dzień i jedna noc. Bardzo ciężko. Wciąż czuję zapach i ciepło jego ciała. Aby do jutra i znów je poczuję. Idę spać, wtedy może szybciej przyjdzie jutro...
14:31, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
Finał
Kazał mi na siebie czekać jeszcze godzinę, potem zawlókł mnie za włosy do sypialni i rzucił na łóżko. Pieprzył mnie tak jak by mu zależało tylko na własnym zapokojeniu, ale przy okazji prawił mi sprośności do ucha. On wie, że mnie to bardzo dopnieca. Kiedy skończyłam kazał mi się wypiąć na brzegu łóżka. Chciał od tak dostać się do drugiej dziurki, tak na sucho. Zabolało. Krzyknęłam, akurat pod oknem przechodziła sąsiadka. Trudno, niech słyszy. Niech słyszy i zazdrości.

- milcz kobieto, co boli? ma boleć

Mówił to dla zaostrzenia atmosfery, ale i tak stał się delikatniejszy. Posuwał delikanie, a mimo wszystko pot spływał mi po plecach. Co prawda od anala orgazmu nie mam, ale sprawia mi nie lada frajdę. Skonczył we mnie. Uwielbiam to uczucie, coś we mnie tak bardzo twardnieje i pcha się głęgoko jak może, niesamowicie spowalniając ruchy.

I znów wraca do pracy.

I znów przerwa. Tym razem pojechaliśmy, do lasu na grzyby... dotlenić się... ;-)))

Reansumując obfita niedziela to była.
14:30, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
tęskniłam
Otwierają się drzwi do mieszkania, jest ciemno. Wchodzi. Ja czekam w progu.

- cześć kochanie, jeszcze nieśpisz?

nie odpowiadam. Popycham go na drzwi, klękam, rozpinam mu rozporek zębami. Zaczyna się nerwowo śmiać

- kochanie piłaś coś?

Kazałam mu milczeć.

Wzięłam do ust, zamilkł i zamknął oczy. Ssałam jak szaloma. czułam jak rośnie. Po chwili upuścił walizkę na podłogę. Zazwyczaj o nią się bardziej martwi jak o mnie, bo ma w niej swój ukochany komputer. Dziś nawet nie zauważył jak wyślizguje się z ręki. Nagle zadrżał i jęknął. Biała maź pociekła mi po brodzie, resztę połknęłam. Szybko wstałam i pocałowałam go namiętnie. Zapaliłam światło i jakby nigdy nic idąc do kuchni spytałam

- jesteś głodny?

Patrzyłam na niego z dziką przyjemnością jak jeszcze oparty o drzwi, ze spuszczonymi spodniami, nie dowierza w to co się przed chwilą stało.

Wszedł za mną do kuchni, poprawiając jeszcze ubranie, patrzył na mnie nie pewnie i zanim zadał pytanie odpowiedziałam

- tęskniłam
14:29, uwodziciel1
Link Komentarze (2) »
gra przerywana
Właśnie jestem w trakcie gry. Mężuś pracuje dzisiaj w domku. Siedzi sobie w kuchni z kompem. Znudziło mi się czekanie. Założyłam brązową koszulkę na ramiączka z dużym dekoltem, którą tak bardzo lubi i czarne majteczki. Weszłam do kuchni, rozpięłam spodnie, polizałam usiadłam na kolanka twarzą do niego i sama sobie zaaplikowałam to co już było bardzo twarde. Unosiłam się góra - dół, a on ssał moje piersi. Zdjął mnie z kolan, obrucił tyłem, kazał oprzeć się o szafki. Posuwał szybko i kazał mi się samej jeszcze masować po cipce. Wyskoczył i zmienił otworek. Teraz posuwał mnie w dupę i kazał się dalej masować. Prawie doszłam a on wyskoczył ze mnie jak z procy i powiedział że później skończymy. Drań. Stałam ogłupiała z majtkami wokół kostek. A on usiadł i dalej pracuje. Podoba mi się to. Teraz czekam na kolejny przerywnik. Oby jak najszybciej bo oszaleję. A mam zakaz zabawiania się samemu.
14:29, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
przeprosiny
Moi drodzy na początku chciałam wszystkich bardzo przeprosić. Wstyt mi teraz. Jakieś chwilowe załamanie to było, nad którym nie miałam kontroli. Obiecuję że to się już nie powtórzy. Wyobraźcie sobie co ja swojemu mężowi tymi słowami zrobiłam. Wczorajszy dzień był dla mnie jednym z najgorszych i jednym z najlepszych zarazem. Po koszmarze wieczornej schizy, którą odstawiłam narażając swój związek na koniec, musiałam zdobyć się na odwagę, żeby się przysnać do błedu. Wierzcie mi że to nie jest łatwie. To jest bardzo, ale to bardzo trudne. Przeżywałam to cały dzień. Nie moglam się skupic na pracy. Myślałam godzinami jak mam przeprosić swojego ukochanego. Zaskoczę was. Wybrałam najprostszą drogę. Kupiłam 11 różowych tulipanów (1 tulipan - 1 rok naszego wspólnego życia) i dla rozładowania atmosfery kupon totka (dlatego że nigdy nie chce mi się po nie chodzić, jak mnie o to prosi). Czekałam na niego w domu z kwiatami w ręku, a serce mało mi nie wyskoczyło. To był dla nie ogromny stres, wiekszy niż egzaminy na studiach. To był mój egzamin z życia. Najtrudniejszy zresztą. Czas wlókł się okropnie. Myślałam że nie wytrzymam napięcia. Wkońcu wócił. Podeszłam do niego z bukietem

- Przepraszam kochanie, miałeś rację, obiecuję że to się więcej nie powtórzy, popracuję nad sobą - przytuliłam się i przypomnialo mi się o lotku. Wróciłam szybko do kuchni po kupon i dalam mu mowiąć że to na poprawę nastoju. Ze skoro mam takie szczęście to może się uda i w totka coś wysłać.

Był zaskoczony moim zachowaniem. Nie spodziewał się kwiatów, a już napewno tego że przyznam się do błędu. Widziałam radość w jego oczach. Nie wiem czy cieszył się bardziej z prezentów czy z przeprosin. jak już doszedł do siebie zaproponował wspólne obejrzenie filmu...

Już nawet nie wiem cośmy za film oglądali. Tak mnie cieszył fakt że moge z nim, obok, przy nim, wtulona jak nigdy nic leżeć w naszym wspólnym "gniazdku miłości" (tak mój mężuś nazywa nasze łoże) razem. Wiecej nie popełnię takiej glupoty.

Przepraszam wszystkich raz jeszcze, że byliście światkami popełniania strasznej głupoty. Zastanawiałam się czy wykasować tamtą notkę, ale stwierdziłam, że ją zostawie, tak na wszelki wypadek, dla samej siebie, dla ostrzeżenia wrazie gdyby mi znów zaczynało odbijać. Dla przypomnienia, ze sie nie opłaca świrować. 
14:28, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
choroba
Ja tu on tam. Ja już się czuję coraz lepiej dziecko też, a on tam zaczyna chorować. gdybym tylko mogła go przytulić, zaopiekować się, pocieszyć, wesprzeć. Jutro będzie dla mnie ciężki dzień, jak ja w domu wysiedzę wiedząc, że on musi spędzić za kierownicą ok 10 godzin chory. To będzie masakra. Jak nie osiwieję to będzie dobrze. Ale jak już dojedzie do domu... postaram się żeby odrazu mu się poprawiło, jeśli nie zdrowie odrazu to chociaż samopoczucie.
14:27, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
a wieczorkiem
Sms. Od niego. A w nim lista oczekiwań na dziś. Dobrze, zrobię wszystko o co prosi.

Ubieram się szybko, szpilki, seksowna koszulka z wycięciem z tyłu i figlarne majteczki (może kidyś zademonsruję wam ten komplecik). Szybciutko do łóżeczka, oczywiście układam się tak, żeby to jak najbardziej podziałało na jego wyobraźnię. Wchodzi w samym ręczniku i juz po spojrzeniu wiem że będzie ostro. To on dziś rządzi. I dobrze, bo właśnie tego chcę. Bez żadnych zabawek, tylko ręce, usta i dwa rozpalone ciała... o tak, nie przerywaj...

na koniec niespodzianka, nadwyraz się pocił, więcewj niż zwykle. Po wszystkim, miał zawroty głowy... i co się okazało

GRYPA, cholerna grypa go tak wymęczyła, nie ja. Z wysoką gorączką na czele :'-(( 
14:27, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
pierwszy raz
czy zdarzyło wam się płakać w czasie seksu? Bo mi ostatnio się zdarzyło. Kiedy ostatnim razem mój ukochany wrócił do domu z podróży służbowej zabawialiśmy się raz po raz. Zakupiłam sobie latexowe przebranko, które bardzo przypadło mu do gustu. Kochaliśmy się bez opamiętania. Szczytowałam kilka razy. na koniec zrobił to co lubię. Wypieścił moje stopy, ale zrobił to tak że jednocześnie chciało mi się płakać i śmiać. To było niespotykane uczucie. Chciałam żeby trwało jak najdłużej. Ujął swoimi ustami chyba z pół mojej stopy. Czyłam to ciepło, wilgoć i miękkość... To było nawet lepsze niż sam seks. Długo po tym nie mogłam dojść do siebie. Nie chciałam nawet oczu otworzyć tak mi było dobrze. A uśmiech barrrdzo długo nie schodził z mej twarzy. A on... a on był zaskoczony moją reakcją, nie spodziewał się że taki drobiazg może mnie wznieść na wyżyny rozkoszy. Odniosłam wrażenie, że jak zrozumiał co mi jest to był z siebie dumny. Co by nie mówić ja byłam z niego bardzo dumna... a teraz czekam kiedy znowu wróci.
14:26, uwodziciel1
Link Dodaj komentarz »
Archiwum